Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telemark. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telemark. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 marca 2010

Śladami Zaruskiego

Rok temu wymyśliliśmy, że spróbujemy powtórzyć to, co zrobił Mariusz Zaruski (twórca i pierwszy naczelnik TOPRu)z Józefem Borkowskim w kwietniu 1907 roku. Przeszli na nartach z Zakopanego przez Dolinę Gąsienicową na przełęcz Zawrat, skąd zjechali do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Tam zanocowali w pierwszym prymitywnym schronie - zamkniętym wówczas, ze względu na wielkie śniegi. Następnego dnia weszli na Kozi Wierch, skąd zjechali i przeszli przez Świstówkę Roztocką do Morskiego Oka. Schronisko było zamknięte więc zanocowali w budce dróżnika w Roztoce. Trzeci dzień to powrót do Zakopanego przez szczyt Gęsiej Szyi. Ta wyprawa zapisała się w historii polskiego narciarstwa jako pierwsze wysokogórskie przejście Tatr zrobione przy użyciu nart. Obecnie tura ta nie jest niczym nadzwyczajnym dla wprawnego skialpinisty dysponującego współczesnym sprzętem. Zjazd z Zawratu ma w najstromszym miejscu 33 stopnie pochyłości, zaś Kozi Wierch 35. Dla porównania Kasprowy, to najwyżej 32 stopnie. Tak więc za kilka dni ruszamy śladami Zaruskiego na na naszych starych nartach i w ubraniach podobnych do tych, którymi dysponowali narciarze 100 lat temu. Czy chociaż trochę poczujemy to, co oni przeżywali? Czy przyzwyczajeni do membranowych ubrań i doskonałych technologicznie nart nadrobimy samym sobą braki? Przez ostatni rok przygotowywaliśmy się jeżdżąc na drewniakach kiedy się tylko dało (dzisiaj też), a co najważniejsze oswajaliśmy się psychicznie z zadaniem, którego się podjęliśmy. Wiele zależy od warunków jakie zastaniemy w górach. Jednego dnia pokonanie pewnej trasy może być przyjemną , leniwą wycieczką, a innym razem może okazać się niewyobrażalnie trudnym zadaniem. Tak bywa w wysokich górach, które pomimo, że milczą, to i tak mają najwięcej do powiedzenia.

środa, 17 lutego 2010

Dzień Drewnianej Narty za nami

Zgodnie z przewidywaniami zabawa była świetna pomimo szczątkowej frekwencji. Dziękujemy kolegom, którzy podjęli wyzwanie i postanowili przypomnieć sobie jak to jest kiedy narty nie zawsze robią to co narciarz ma na myśli.
Dzięki zdjęciom Waldka Czado wspomnienia będą trwalsze.

sobota, 30 stycznia 2010

Wielkanocne Jajo 2009


Od kilkunastu lat, zawsze na Kalatówkach, zawsze w Poniedziałek Wielkanocny.

czwartek, 21 stycznia 2010

Dzień Drewnianej Narty



Na 14 lutego przygotowujemy Dzień Drewnianej Narty w ośrodku narciarskim Kiczera w Puławach Górnych (Beskid Niski). Zobaczymy ile osób przyjedzie. Obawiam się, że niewiele, zapewne my i może jeszcze kilka innych. Zabawa będzie fajna niezależnie od frekwencji. Może nasz przykład pobudzi następne osoby. Trzeba coś robić, żeby narciarstwo było mniej nudne. Za mało śniegu poza naśnieżanymi trasami w ośrodkach, żeby pójść na jakąś turę. Narciarstwo przywyciągowe już nam wychodzi bokiem. Rozwiązaniem jest historyczny sprzęt, który zmusza do dużego wysiłku i daje mnóstwo satysfakcji z jazdy.