Właściciel schroniska jarał jakieś dziwne zioło, poszczuł nas psem i powiedział, że muzeum jest czynne tylko latem, co okazało się obrzydliwym kłamstwem ( jak dowiedzieliśmy się na dole). Jedynym wytłumaczeniem dziwnego zachowania Helmuta jest, że sądzimy, że myślał, że mu się zdawało, że nas widzi.
środa, 24 lutego 2010
Pozdrowienia spod Dachsteinu.
Dowiedzieliśmy się, że w Austriahaus znajduje się Alpenmuseum. Wykorzystaliśmy to jako pretekst do wycieczki na drewnianych nartach. Przewyższenie około 400 metrów, odległość 4 kilometry pokonaliśmy w bardzo dobrym tempie, zdobywając nowe doświadczenia w użytkowaniu historycznego sprzętu.
Właściciel schroniska jarał jakieś dziwne zioło, poszczuł nas psem i powiedział, że muzeum jest czynne tylko latem, co okazało się obrzydliwym kłamstwem ( jak dowiedzieliśmy się na dole). Jedynym wytłumaczeniem dziwnego zachowania Helmuta jest, że sądzimy, że myślał, że mu się zdawało, że nas widzi.
Właściciel schroniska jarał jakieś dziwne zioło, poszczuł nas psem i powiedział, że muzeum jest czynne tylko latem, co okazało się obrzydliwym kłamstwem ( jak dowiedzieliśmy się na dole). Jedynym wytłumaczeniem dziwnego zachowania Helmuta jest, że sądzimy, że myślał, że mu się zdawało, że nas widzi.
czwartek, 18 lutego 2010
środa, 17 lutego 2010
Dzień Drewnianej Narty za nami
Zgodnie z przewidywaniami zabawa była świetna pomimo szczątkowej frekwencji. Dziękujemy kolegom, którzy podjęli wyzwanie i postanowili przypomnieć sobie jak to jest kiedy narty nie zawsze robią to co narciarz ma na myśli.
Dzięki zdjęciom Waldka Czado wspomnienia będą trwalsze.
Dzięki zdjęciom Waldka Czado wspomnienia będą trwalsze.
Etykiety:
dzień drewnianej narty,
telemark,
tradycja narciarska
sobota, 13 lutego 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)